Męska Droga Krzyżowa 2018!

Męska Droga Krzyżowa

 

Dotknij Krzyża w mocy Ducha Świętego i idź z codziennością do celu.

 

Duszpasterstwo Mężczyzn Archidiecezji Poznańskiej zaprasza na Męską Drogę Krzyżową ulicami Ostrowa Tumskiego

w Poznaniu w piątek 16 marca 2018 o godz. 19.30,

początek przed gmachem Seminarium Duchownego, ul. Wieżowa 2/4.

Poszczególne stacje będą prowadzone przez różne grupy i wspólnoty męskie Archidiecezji Poznańskiej.

 

Drodze Krzyżowej przewodniczyć będzie Ks. Arcybiskup Stanisław Gądecki.

 

Z poważaniem

Marian Libera

duszpasterz mężczyzn

 

 

 

19:30 – Rozpoczęcie MDK 2018

Wprowadzenie – Diecezjalny Duszpasterz Mężczyzn ks. Mariana Libera

 

Podział stacji na poszczególne wspólnoty i grupy męskie

 

  • Stacja I

Klerycy / Kawalerzy Maltańscy

 

  • Stacja II   

Mężczyźni św. Józefa / Grupa męska przy zakonie o. Karmelitów

 

  • Stacja III  

Mężczyźni przy zakonie o. Franciszkanów ze Wzgórza Przemysława (Porcjunkula), Placu Bernardyńskiego, Duszpasterstwo Mężczyzn przy parafii Chrystusa Jedynego Zbawiciela w Swarzędzu

 

  • Stacja IV

Mężczyźni z Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie / END – Equipes Notre-Dame

 

  • Stacja V 

Lew Judy / Plutony Różańca

 

  • Stacja VI

Drużyna Jezusa / Grupa Maltańczyków – grupy biegaczy, Akademia Miłości – grupa męska

 

  • Stacja VII 

Grupa Męska przy parafii św. Antoniego Padewskiego z Poznania oraz  Grupa Męska przy parafii św. Andrzeja Apostoła ze Spławia, Grupa Męska z Bolechowa

 

  • Stacja VIII

Duszpasterstwo Apostolstwa Trzeźwości Archidiecezji Poznańskiej / Bracia Zewnętrzni Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego

 

  • Stacja IX 

Żywy Różaniec Mężczyzn / Wspólnota Only4Men

 

  • Stacja X   

Mężczyźni przy Zakonie o. Dominikanów – Wspólnota Jerozolima,
Mężczyźni z Duszpasterstwa DA Morasko, Grupa Męska z Kobylnicy

 

  • Stacja XI 

Grupy męskie przy parafiach, Duszpasterstwo Mężczyzn Ein Kerem w Swarzędzu, Żołnierze Chrystusa Kiekrz, Grupa Męska Biblijna przy parafii w Konarzewie

 

  • Stacja XII  

Szafarze, Służba Liturgiczna

 

  • Stacja XIII

tato.net, Szkoła Ojcostwa św. Józefa z parafii św. Michała Archanioła ze Stolarskiej, Grupa Męska przy parafii św. Jadwigi Królowej z Poznania

 

  • Stacja XIV

Przymierze Wojowników, Mężczyźni z Ruchu Czystych Serc, Grupa Męska przy Sanktuarium Maryjnym w Tulcach

 

21:00 – zakończenie ( Most Jordana )

  • Modlitwa
  • Uroczyste zakończenie i błogosławieństwo
  • Zaproszenie na warsztaty dla liderów grup męskich
  • Zaproszenie na XV Archidiecezjalną Pielgrzymkę Mężczyzn do Tulec, niedziela 17 czerwca 2018 g.12:00
  • Rozważania przygotował ks. Dominik Chmielewski SDB (Salezjanin)

 

 

Tegoroczne rozważania zostały przygotowane w oparciu o książkę „Twoja Droga” ks. Dominika Chmielewskiego SDB

 

ROZWAŻANIA DROGI KRZYŻOWEJ

 

Módl się. Daj sobie minutę ciszy, aby przygotować swoje serce do tego, co stanie się za chwilę. Pomyśl też o intencjach, które chcesz nieść w tej Drodze Krzyżowej razem z Panem Jezusem. Złóż je teraz w sercu Boga. Wzbudź w sobie pragnienie dzielenia razem z Nim Jego cierpienia, które ma charakter przede wszystkim zbawczy, ponieważ ratuje nas od potępienia wiecznego. Proś Matkę Bożą, aby razem z tobą przeszła Drogę Krzyżową Jej Syna, abyś na każdej stacji z całego serca zjednoczył się z Jezusem i otrzymał na każdej z nich szczególny dar uzdrowienia i uwolnienia od tego wszystkiego, co jeszcze w jakikolwiek sposób oddziela cię od Niego. Przemierzaj wspólnie z Nim własną Drogę Krzyżową i zobacz, jak bardzo jesteś do Niego podobny. Przeżywaj swoje bóle i cierpienia, uczyń to tak, jak On, na Jego wzór, bez buntu i przeklinania Boga za twoje życie.

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.”


 

STACJA I

JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY

 

„Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

 

Pan Jezus został skazany na śmierć …

My także skazujemy innych ludzi, przez plotki, oczernianie, osądy, krytykę czy potępianie.

Ile razy skazujemy na śmierć współmałżonka, naszych bliskich…  Jest to łatwe, ponieważ wiemy bardzo dobrze, co sprawi im największy ból, gdzie wetknąć im szpilę przykrego słowa. Dokładnie wiemy, jak zareagują. Czasami z tej wściekłości jesteśmy tymi, którzy skazują na śmierć Jezusa w nich obecnego.

Przepraszajmy z całego serca za wszystkie słowa, które w gniewie wypowiedzieliśmy do współmałżonka, do naszych bliskich, … do bliźnich.

Jeżeli możesz, przytul ich i powiedz tylko jedno zadanie: „Przepraszam cię za każde słowo, którym cię osądziłem”.

Panie, przepraszamy, że tak często w naszych oczach jest osąd, potępienie i krytyka.

Przepraszamy Cię, Panie, z całego serca, przyjmij naszą pokorną modlitwę w intencji tych wszystkich osób, które kiedykolwiek osądzaliśmy.

 

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. ”

 

 

STACJA II

JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA

 

„Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

Co jest twoim osobistym ciężarem, który tak trudno nieść na co dzień?
Warto zadać sobie to pytanie, by rozpoznać, co jest prawdziwym krzyżem, który Bóg ci dał, abyś mógł mieć udział w zmartwychwstaniu, a co jest krzyżem fałszywym.

Akceptacja tego wszystkiego, co dzieje się w twoim życiu, nie jest łatwa. Tym bardziej nie jest prosta, jeśli ma być połączona z miłością, a tylko taka powoduje, że odkrywasz w cierpieniu ponadnaturalną radość. Tak naprawdę nie wierzymy, że tam, w środku tego cierpienia, możemy znaleźć radość w Bogu. Zawsze, kiedy chcemy sami kreować swoje życie i nie zapraszamy do niego Boga, nie uwielbiamy Go i nie dziękujemy Mu za najtrudniejsze zdarzenia, pozostajemy osamotnieni, bo cierpienie – jak nic innego – czyni nas samotnymi. W cierpieniu nikt nie jest w stanie zrozumieć nas do końca – nawet najbliższa osoba.

Prośmy Boga, aby dał nam łaskę akceptacji cierpienia, połączonej z miłością. Chociaż żaden człowiek nie umie nas wtedy zrozumieć, to jest Ten, który rozumie nas tak, jak my sami nigdy siebie nie zrozumiemy. Chwała Panu za to, że możemy nieść nasz osobisty krzyż i w Nim zmartwychwstawać.

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.”

 

STACJA III

JEZUS UPADA POD KRZYŻEM

 

„Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

Pierwszy upadek Pana Jezusa. To za brak naszej walki z najmniejszymi grzechami, z okazjami do grzechu. To stacja naszych pierwszych upadków, które bardzo często stają się grzechami ciężkimi, nałogowymi. Jest to przystanek dla tych, którzy mówią: „Przecież wszyscy tak robią, to nawet nie grzech, tylko taki mały grzeszek, nie wart tego, by się z niego spowiadać. Przecież nic się nie stanie, spokojnie”. Brakuje nam refleksji w najprostszych sprawach: „To tylko jeden kieliszek, to tylko jedno spojrzenie na zdjęcie nagiej dziewczyny, zamieszczone w Internecie. Pójdę na piwo z kumplami z pracy, a jak wrócę do domu godzinę lub dwie później, to przecież nic się nie stanie”.

To jest początek tych grzechów, które potem mogą zabić twoje małżeństwo, zniszczyć twoje kapłaństwo, uśmiercić cię na wieczność. Tak wykonujesz pierwszy krok do tego, aby zacząć niszczyć to, co jest najpiękniejsze w twoim życiu, co dostałeś od Boga, co powinieneś chronić. Właśnie od takich małych rzeczy – od przyjęcia postawy „wszyscy tak robią”, lekceważenia ostrzeżeń, które daje Bóg, od pierwszych upadków – zaczynają się wielkie życiowe tragedie.

Zaczyna się niewinnie. Wielu z tych, którzy zlekceważyli Boże ostrzeżenia, już nigdy nie wróciło z manowców życia. Jedni mają drugie, trzecie małżeństwo, z kolei inni odeszli z kapłaństwa i próbują odnaleźć się gdzieś na nowej drodze życia. A kiedy są sami, biorą kolejne piwo i mówią: „Boże, co ja zrobiłem?”. A przecież zaczynało się tak niewinnie.

Jednak demon nie zna się na żartach. Wystarczy, że zostawisz mu minimalną szczelinę, a z impetem wejdzie do twojego życia. A gdy już to się stanie, pierwszą rzeczą, którą zrobi, to ukryje się tak, abyś go nie zdemaskował.

Jezu, z całego serca przepraszamy Cię za to, że czasami tak całkowicie beztrosko podchodzimy do małych grzechów, a przecież szatan tylko czeka, aby zrobić z nich największą życiową tragedię. Przepraszamy Cię, że tak łatwo rezygnujemy z walki, jesteśmy głusi na Twoje ostrzeżenia. Z całego serca przepraszamy Cię za wszystkie okazje do grzechów, które skrzętnie wykorzystujemy, kompletnie nie dostrzegając niebezpieczeństwa pierwszego upadku.

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. ”

 

 

STACJA IV

JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ

 

„Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

 

W „Pasji” Mela Gibsona moment spotkania Jezusa z Matką jest związany z wypowiedzeniem przez Niego słów: „Oto czynię wszystko nowe”. Jak trudno jest zobaczyć w cierpieniu nowość. Tą nowością zapowiedzianą przez Chrystusa jest prawda, że cierpienie ma najgłębszy sens wtedy, kiedy jest ofiarowane w połączeniu z cierpieniem Jezusa Chrystusa. Ma to kolosalne znaczenie we wszystkich wymiarach – dla mnie, mojej rodziny, całego świata. Jednak ten krzyż bardzo trudno unieść, jeśli w życiu człowieka nie ma Maryi – Tej, która nieustannie jest obok, opatruje każdą ranę. Bardzo trudno nieść krzyż bez czułej i zażyłej relacji z Matką.

Tylko serce matki wie, co znaczy cierpieć, przeżywając śmierć syna, widząc katusze i męki, które ludzie mu zadają. Ważne jest, abyśmy naprawdę byli przekonani o tym, że nikt nie jest tak blisko naszego cierpienia, jak Maryja. Ona wszystko rozumie. Jako Współodkupicielka przyjęła cierpienie całego świata, wzięła udział w wielkim dramacie krzyża.

Zaproś Maryję do swojego cierpienia – Tę, która jako jedyna cię rozumie, która jako jedyna umie cię pocieszyć. Przemierzając drogę do następnej stacji proś z całego serca: „Maryjo, bądź przy mnie podczas mojej osobistej drogi, która prowadzi do zbawienia”.

 

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.”

 

 

 

 

STACJA V

SZYMON Z CYRENY POMAGA NIEŚĆ KRZYŻ JEZUSOWI

 

„Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

 

Dla Szymona z Cyreny, który przypadkowo znalazł się w centrum wydarzeń mających zmienić świat, rozkaz, by pomógł nieść krzyż Jezusowi, na pewno był dużym upokorzeniem i hańbą. Wyobraź sobie sytuację, kiedy Szymon, przyglądający się skazańcom idącym na śmierć, zostaje nagle wywołany przez żołnierzy do pomocy w niesieniu jednego z krzyży. Śmierć krzyżowa była przeznaczona dla najgorszych łajdaków, nie tylko po to, aby zadać im najboleśniejsze cierpienia fizyczne, ale także po to, aby maksymalnie ich poniżyć i upokorzyć. Szymon nagle znalazł się w sytuacji, w której to on, na oczach wszystkich, musiał pomóc nieść krzyż nieznanemu złoczyńcy.

Ile osób spotykamy w naszym życiu, którym moglibyśmy pomóc, a nie pomagamy, bo się boimy wyśmiania przez innych. Ile jest w życiu sytuacji, kiedy widzimy, że ktoś jest bezbronny, ale nie chcemy się komuś narazić, stracić dobrej opinii, którą mamy w naszym środowisku. Jak trudno jest stanąć w czyjejś obronie.

Jezu, przepraszam Cię, że nie pomogłem osobom bezbronnym, w których byłeś Ty. Na pewno upomnisz się o tych ludzi, kiedy stanę przed Tobą, zapytasz, dlaczego nie pomogłem, lecz tchórzliwie milczałem. Niech Duch Święty pokaże nam osoby, które zlekceważyliśmy z lęku i strachu przed utratą dobrego imienia. Ofiaruj tę Drogę Krzyżową jako – choćby częściowe – wynagrodzenie za to, że bałeś się stanąć w ich obronie.

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.”

 

 

 

STACJA VI

WERONIKA OCIERA TWARZ JEZUSOWI

 

„Kłaniamy Ci się, Panie fezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

 

Jeżeli ktoś pomaga Bogu jak Weronika, to Bóg zostawia mu w sercu obraz swojej twarzy – pełnej wdzięczności za miłość.

Rozważamy wszystkie chwile, w których nie mieliśmy odwagi przyznać się do Jezusa przed tłumem kpiących z Niego, lekceważących i nienawidzących Go ludzi. Każdy z nas dokładnie pamięta takie sytuacje ze swojego życia, z pracy, ze spotkań ze znajomymi, kiedy ludzie atakowali Pana Boga, wyśmiewali Dekalog, naśmiewali się z Bożej miłości.

Czasem także łatwiej jest pomagać nieść krzyż obcym niż pomóc swym bliskim. Czasami, kiedy widzimy, że np. współmałżonek sobie z czymś nie radzi, denerwuje to nas, tracimy cierpliwość. Zamiast po raz kolejny współczuć i pomóc, dobijamy słowem, pogardą, lekceważeniem.

Panie, prosimy Cię o odwagę Weroniki, abyśmy umieli wydobyć z siebie nie argumenty, lecz po prostu miłość, bo jej nikt nie zaprzeczy, nikt się jej nie oprze. Najważniejsze w naszym życiu jest świadectwo miłości do Boga, nie tyle umiejętność argumentowania, co właśnie miłość.

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. ”

 

 

STACJA VII

JEZUS PO RAZ DRUGI UPADA POD KRZYŻEM

 

„Kłaniamy Ci się, Panie fezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

 

Przy tej stacji warto uzmysłowić sobie, jak wygląda nasza spowiedź, zadośćuczynienie Panu Bogu i ludziom, jak wygląda, i czy jest autentyczna, chęć zerwania z grzechem. Jakże często nasza spowiedź jest tak naprawdę szybkim i powierzchownym retuszem. Czy naprawdę łączy się z autentycznym pragnieniem zerwania z grzechem i całkowitym odwróceniem się od niego? Cechą charakterystyczną wielu spowiedzi jest brak radykalnej dyspozycji woli: „Kończę z tym grzechem i z sytuacją, która jest jego przyczyną, mój grzech nie będzie dłużej panował nade mną. Koniec! Zmieniam wszystko”. Jakże często brak nam determinacji, aby wcielić te słowa w życie.

Wiele spowiedzi kończy się brakiem żalu za grzechy czy mocnego postanowienia poprawy. Czasem opowiadamy o grzechu w taki sposób, że okazuje się, że jesteśmy niemal idealni. Ile jest spowiedzi, po których nie ma nawrócenia, choćby na dzień, na dwa czy na tydzień, które nie przekładają się na życie.

Panie Jezu, przepraszamy Cię za wszystkie spowiedzi, do których podchodziliśmy zbyt lekko albo z obowiązku, a nie z chęci nawrócenia, nie z miłości do Ciebie, nie z pragnienia zaprzestania robienia tego, co niszczy nas samych, małżeństwo, rodzinę. Przepraszamy Cię za te wszystkie żale za grzechy, które były jedynie formułką przeczytaną z książeczki do nabożeństwa, a nie autentycznym wstrząsem serca. Przepraszamy za niszczenie łaski spowiedzi, która ma moc, aby nas zbawiać.

 

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.”

 

STACJA VIII

JEZUS SPOTYKA PŁACZĄCE NIEWIASTY

 

„Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

 

Płaczącym niewiastom było obojętne cierpienie Pana Jezusa. Nie płakały dlatego, że były poruszone Jego męką. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem były to płaczki, którym zapłacono, by opłakiwały czyjąś śmierć. … Ile razy sami „za opłatą” – chcemy coś uzyskać od Pana Boga. Ile razy jesteśmy gotowi – bez pragnienia spotkania się z Nim – „zapłacić” Mu modlitwami w zamian za konkretną łaskę. A On patrzy w serce i płacze, gdy widzi taki handel. Modlitwa to nie jest magia – nie działa tak, że gdy odmówię ją wielokrotnie jak z automatu, to otrzymam, o co proszę. Intensywność szturmu do nieba ma być przede wszystkim intensywnością zbliżania się do Bożego oblicza, intensywnością miłości, intensywnością pragnienia zjednoczenia się z Nim, tak by On był autentycznie najważniejszy.

Nie płaczcie nade mną, ale – nad sobą i nad waszymi dziećmi, bo może zmierzają do piekła – mówi Jezus. I ty płacz nad sobą, by tam nie trafić. Ojcowie pustyni, którzy byli mistrzami życia duchowego, mówią, że jeśli ktoś chociaż raz w życiu nie zapłakał nad swoim grzechem, nad tym, że gdyby nie Bóg i Jego miłość, to w każdej chwili może pójść do piekła – to tak naprawdę nie nawrócił się. Nie chodzi o to, żeby się użalać nad sobą, lecz o wstrząs serca, o wzbudzenie trwogi
z powodu grzechu, krzywd, które wyrządzam najbliższym. To wszystko musi wywołać wstrząs, przerażenie i pragnienie pokuty.

Przepraszamy Cię, Panie Jezu, za wszystkie sytuacje, w których handlowaliśmy się z Tobą naszą modlitwą – bez poruszania serca, w których byliśmy obojętni na to, kim jesteś w naszym życiu. Przepraszamy Cię za wszystkie sytuacje, kiedy najważniejsze były nasze problemy, które „załatwić” miałeś Ty, a nie nasze zjednoczenie się z Tobą w miłości na modlitwie.

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. ”

 

 

 

STACJA IX

JEZUS TRZECI RAZ UPADA POD KRZYŻEM

 

„Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

 

Jezus, przygnieciony ciężarem krzyża, jest już potwornie zmęczony, chwilami brakuje Mu tchu i wszystko straszliwie Go boli. Przy tej stacji musimy pomyśleć o sprawach, z którymi już nie dajemy sobie rady. Najpierw były okazje do grzechu, bo „przecież wszyscy tak robią”, bo „to nie jest nic wielkiego, tylko drobne słabości”. Coraz trudniej jest wstać. Trzeci upadek, czyli kompletna bezradność i bezsilność w zniewoleniu grzechem czy nałogiem… Pogrążasz się w narastającej nienawiści do samego siebie z powodu słabości, która cię zniewala. Towarzyszy temu złość na tych, którzy ją widzą i mają już dosyć twoich ciągłych upadków. Zaczynasz nienawidzić siebie (a jednocześnie innych) do tego stopnia, że pozostaje ci już tylko życie w nieustannej depresji i duchowa śmierć. Możesz egzystować w rodzinie, w małżeństwie czy w pracy, ale tak naprawdę jesteś już martwy – dotknęła cię śmierć w relacji z Bogiem, w relacji z bliskimi – po prostu śmierć.

Pamiętaj, że to wszystko zaczęło się od tej pierwszej okazji, którą wykorzystałeś, żeby posmakować grzechu. Naprawdę, nie ma w tym winy Boga, On daje człowiekowi wolną wolę – od początku do końca. Wszystkie grzechy są konsekwencjami wolności, której człowiek używa świadomie do wyboru zła.

Jezu, podnieś mnie z tego, z czego sam już nie potrafię się podnieść. Potrzebuję Twojej nieskończonej łaski, tylko Ty możesz mnie z tego upadku podnieść. Proszę Cię, podnieś mnie! Daj mi wolność!

Jeśli już nie wierzysz, że cokolwiek zmieni się w twoim życiu, w twoim małżeństwie, to ta stacja jest właśnie dla ciebie. Proś teraz z całego serca o nadzieję, że wszystko może się jeszcze zmienić. Bądź jednak pokorny i nie rób z siebie kozaka, że sam sobie poradzisz – nie poradzisz sobie. Diabeł już za daleko wszedł w twoje życie, żebyś dał sobie radę sam.

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. ”

 

STACJA X

JEZUS Z SZAT OBNAŻONY

 

„Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

 

Ten, który stworzył czystość, który sam nią jest, zostaje obnażony z szat. Wyszydzony jest Jego wstyd, wyszydzona – Jego godność.

Każdy, kto kiedykolwiek przeszedł przez piekło spojrzeń i gestów, które naruszyły jego godność i czystość, wie, jak czuł się Jezus. Ale On wziął na siebie wszystkie gwałty, molestowania, najgorsze czyny związane z niszczeniem ciała i godności człowieka. Wziął na siebie cierpienie, którego nie potrafimy sobie nawet wyobrazić.

Jeśli historia twojego życia w jakikolwiek sposób związana jest z tym, że ktoś zniszczył godność twojego ciała, zbrukał twoją czystość – może stało się to, gdy byłeś małym chłopcem – to przebacz, przebacz z całego serca.

Jeśli upadasz pod grzechami pornografii, masturbacji i widzisz, jak zeszmaca cię ten grzech, i wręcz czasami nienawidzisz siebie za to, co robisz, oddaj to Jezusowi i przyjmij Jego chwałę, przyjmij chwałę Syna Bożego.

Niech pomaga Ci powstać Matka Boża, Panna Przeczysta.

Matko Nieskalana, Matko Najczystsza, Matko Dziewicza – módl się za nami.

 

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.”

 

 

STACJA XI

JEZUS PRZYBITY DO KRZYŻA

 

„Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

Te dłonie, które z największą miłością formowały każdego z nas, które były jedną wielką czułością, przybiliśmy do krzyża. Ojciec Niebieski każdego z nas kształtował osobiście w łonie naszych mam.

Kiedy staniemy po tamtej stronie, to z przerażeniem ujrzymy konsekwencje naszych grzechów, zobaczymy, czym był grzech w naszym życiu, jak strasznie zniszczył nie tylko nas, lecz także wszystkich dookoła. Zobaczymy, że naprawdę lekceważyliśmy miłość Boga.

Ile razy moje ręce zadawały ból, cierpienie, ile razy odrzuciły, odepchnęły, a ile razy z czułością formowały żonę, dzieci? Ile razy ich błogosławiły? Ile razy moje ręce przytulały? Ile razy odrzucały tego, który najbardziej potrzebował miłości? Stacja jedenasta jest tą chwilą, kiedy w szczególny sposób możemy przeprosić za chłosty, które nasze dłonie wymierzały najbliższym. Często są to tak wstydliwe tajemnice naszych domów, że nikomu o tym nie mówimy, może jedynie podczas spowiedzi.

Przeproś za chwile, kiedy podnosiłeś rękę, wymierzałeś policzek Przeproś też za każdy moment, w którym twoja dłoń nie wyrażała czułości, lecz – hardość i brak litości. Przeproś za każdy moment, w którym twoja dłoń, zwinięta w pięść, w chwili kłótni uderzała w stół, wywołując lęk w sercu bliskich ci osób.

Przepraszamy Cię, Boże, za wszystkie grzechy naszych rąk.

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. ”

 

 

STACJA XII

JEZUS NA KRZYŻU UMIERA

 

„Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

 

W ciszy serca i w całkowitym uniżeniu przyjmijmy teraz tajemnicę śmierci Chrystusa, Jego miłość i przebaczenie płynące z krzyża. Wyobrażając sobie, że klęczymy pod Jego krzyżem, jesteśmy obmywani Jego krwią, przyjmijmy łaskę, którą On nam daje przez swoją śmierć. Przyjmijmy szczególnie tę łaskę, której obecnie najbardziej potrzebujemy. Przyjmijmy Jego krew – jako największy dowód miłości, bo jesteśmy kochani przez Niego w sposób absolutny i na zawsze! On wszystko nam przebacza, jeśli tylko żałujemy.

 

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. ”

 

 

 

STACJA XIII

JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA

 

„Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

Tak powinna wyglądać każda nasza wieczorna modlitwa – w objęciach Maryi powinniśmy kończyć każdy dzień. W Jej objęciach powinniśmy zakończyć również nasze życie. Wszyscy znamy modlitwę „Zdrowaś Maryjo”, w której prosimy, aby Matka Boża modliła się „za nami grzesznymi – teraz i w godzinę śmierci naszej”. Gdy powtarzamy nieustannie „Zdrowaś Maryjo”, gdy traktujemy Różaniec jako ustawiczną modlitwę naszego serca, mamy pewność, że Maryja cały czas modli się za nas. Mamy także pewność, że będzie się modliła, kiedy będziemy umierać, że przeniesie nas w ramiona Ojca, przyjmie całą historię naszego życia. Jednak nigdy, pełna współczucia, nie potępiła nas. Ona, która cała jest współczuciem, bierze nas, poranionych przez życie, w swoje ramiona i niesie do Ojca Niebieskiego.

Tylko ty sam wiesz, ile razy zostałeś zraniony i odrzucony. Tylko Bóg wie, jak bardzo poranił cię duch zwątpienia i niewiary, duch buntu i nieposłuszeństwa, duch nieczystości.

Warto kończyć każdy dzień w taki sposób, w jaki chciałbyś zakończyć swoje życie. Połóż się wieczorem na łóżku i po prostu pozwól, aby Ona trzymała cię w swoich ramionach, uzdrawiała rany, które zadałeś sobie sam swoimi grzechami. Niech uzdrawia też rany, które w ciągu dnia zostały ci zadane przez grzechy innych ludzi.

W prostym akcie zawierzenia oddaj się Maryi. Połóż w Jej dłoniach swoje serce – całe poranione bólem, cierpieniem, niezrozumieniem i ciemnością.

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.”

 

STACJA XIV

JEZUS DO GROBU ZŁOŻONY

 

„Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.”

 

Grób to szczególne miejsce, które kojarzy nam się z ciszą, o zwłaszcza – z ciszą bez radości. Tymczasem chrześcijaństwo przynosi nadzieję i radość zmartwychwstania. Cały czas musimy mieć pewność, że zmartwychwstaniemy, musimy mieć wiarę, że Jezus nas z grobu wyprowadzi.

Po ciemności nocy zawsze nadchodzi zmartwychwstanie dnia, nastaje wschód słońca – warto nieprawdopodobnie się utrudzić, aby cieszyć się tym cudownym darem. Naprawdę warto doświadczyć daru słońca, które jest ostatecznym słowem w naszym życiu. Tym słońcem jest Jezus Chrystus. Nigdy nie jest za późno na to, by się nawrócić. Nigdy nie jest za późno, by pójść za Nim w sposób radykalny. Naszym ostatnim słowem na tym świecie będzie słowo „Jezus”, na którego imię musi zgiąć się kolano każdej z istot niebieskich, ziemskich i podziemnych. Każdy język będzie musiał wyznać, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca.

„Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. ”

 

 

 

 

 

 

 

 

Proszę o przekazanie informacji o Męskiej Drodze Krzyżowej 2018 i zaproszenie do udziału, znajomych oraz wszystkie znane Państwu, chrześcijańskie inicjatywy wspólnoty męskie.

Zapraszamy!

Zapraszamy również na stronę DMAP na Facebook

https://www.facebook.com/formacjamezczyzn